Grudzień 1939 r.

W czasie adwentu księża przygotowywali się do Bożego Narodzenia. Ks. Gajdus wspominał:

Leżąc więc we wieczory i noce adwentowe na łożu opuszczenia i nędzy szeptaliśmy żarliwie nasze pacierze adwentowe i wżywaliśmy się w ducha adwentowych modłów Kościoła, tak w owym czasie aktualnych. Błagaliśmy o przyjście Mesjasza dla obmycia nas z wszelkich skaz, błagaliśmy o to, by ten adwent narodowy, który przeżywa cały nasz naród, był uwieczniony radosnym przyjściem Pana do polskiego kościoła przy polskim wtórze kolęd [W. Gajdus, Nr 20998 opowiada, Kraków 1962, s. 73].

Na Wigilię udało się przemycić do fortu opłatki na ręce ks. dziekana Antoniego Tymińskiego, zamęczonego już za kilka miesięcy w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen (5 czerwca 1940 r.). Zniewoleni ludzie przeżyli ten czas radośnie i dostojnie, podczas Wigilii śpiewali polskie kolędy i dzielili się zakazanym opłatkiem. Ks. Gajdus wspominał:

Był więc – czuliśmy to wszyscy – fort nasz i jego mieszkańcy otoczony niewidzialną falą czułych myśli, dobrych i pokojowych życzeń, jak ciepłą puchową osłoną [W. Gajdus, Nr 20998 opowiada, Kraków 1962, s. 74].

Księża stojący przed toruńskim Fortem VII – od lewej: ks. Andrzej Szymczak, ks. Mieczysław Wojciechowski, ks. Mieczysław Wolski, ks. dziekan Antoni Tymiński. Zdjęcie ze zbiorów IPN w Bydgoszczy

W zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy zachowało się charakterystyczne zdjęcie oprawców, sprawujących nadzór nad ludźmi zniewolonymi w toruńskim Forcie VII. O dziwo zdjęcie to pochodzi z wigilii 1939 r. w tle widać nawet przystrojoną choinkę.

Karl Friedrich Strauss stoi w górnym rzędzie 5. od lewej

Nadzór nad fortem sprawowała obok wojska także komisja składająca się z oficerów 16 oddziału policji bezpieczeństwa oraz Gestapo i Selbstschutzu, który pod koniec października przejął całą władzę w forcie. Komendantem fortu został Niemiec z Torunia Karl Friedrich Strauss, odznaczający się szczególną nienawiścią do księży. Mówił:

Die Pfaffen (klechy) wraz z całą inteligencją muszą być zniszczeni, bo nie kochają Niemców. Są oni mistrzami w judzeniu przeciw Niemcom i jeżeli w ogóle cośkolwiek robili, to właśnie to, że judzili bez przerwy przeciw Niemcom.

Podczas inspekcji Strauss stosował różne formy znęcania się nad duchownymi, np. wycinał na ich głowach figury geometryczne. Z zawodu był szewcem zamieszkałym w Toruniu na Podgórzu. Wiele razy w Forcie VII okazywał swoją nienawiść do księży. Jego zastępcą był Bruno Schönborn. Pomocnikami Straussa byli m. in. piekarz nazwiskiem Wiese. Wyróżnił się tym, iż kopał więźniów butami z obcasami. Kolejnym pomocnikiem był Karst, alkoholik i złodziej. Henni Deter miewał wybuchy nagłej nieuzasadnionej agresji. Tylko Hoffenicz oraz Tobarr bylijednymi z najnormalniejszych strażników.